Alpex PRO + X-Hog PRO 2

HIKMICRO Alpex PRO A50PL + X-Hog PRO 2 – praktyczny zestaw na nocne zasiadki i podchód

Pewnie część osób zastanawia się, czy warto dziś sięgać po kolejnego Alpexa, skoro wcześniejsze modele już zdobyły sporą popularność i mają wielu zwolenników. Sam miałem podobne podejście. Poprzednie wersje były dopracowane, działały dobrze i w praktyce ciężko było narzekać. Dlatego do modelu PRO podchodziłem z pewnym dystansem — bardziej jako do odświeżenia niż czegoś faktycznie nowego.

HIKMICRO Alpex PRO A50PL + X-Hog PRO 2
Intuicyjne i wygodne umiejscowienie przycisków

Po kilku wyjściach w teren muszę jednak przyznać, że różnicę widać. I to nie tyle w tabelce parametrów, co po prostu podczas normalnego użytkowania.

Pierwsze co zwraca uwagę po założeniu lunety na broń to masa. Alpex PRO jest zauważalnie smuklejszy i lżejszy od starszych konstrukcji. Moja broń z Alpex 4K waży 5,2 kg, a z PRO 4,8 kg (oba kompletne zestawy z montażem. Jak widać jest to znacząca różnica. Broń nie robi się aż tak „ciężka przodem”, nie ciągnie podczas noszenia na pasie. Przy dłuższym chodzeniu naprawdę ma to znaczenie.

HIKMICRO Alpex PRO A50PL + X-Hog PRO 2
PRO jest lżejszy od swojego poprzednika. Po lewej zestaw z PRO, a po prawej z 4K

W Alpexie PRO prócz samej wagi poprawiono jeszcze dość znacząco ergonomię. Zmiana powiększenia znalazła się jak w klasycznych lunetach zaraz za okularem, a ostrość zamiast na obiektywie jak w 4K jest na bocznym. lewym pokrętle. Dla mnie idealne rozwiązanie. Ale rodzi się tu pytanie czy dla osób leworęcznych będzie równie wygodnie jak dla mnie praworęcznego. Nie znalazłem informacji aby można było samodzielnie konfigurować pokrętła i przyciski. Dla mnie praworęcznego, tak jest dobrze. Przyciski są wyczuwalne nawet w rękawiczkach, menu jest logiczne i po kilku wyjściach obsługuje się je odruchowo. To niby drobiazg, ale po ciemku każda zbędna chwila przy menu potrafi irytować.

Zestaw zaczyna pokazywać pełnię możliwości dopiero z dobrym iluminatorem. I tutaj X-Hog PRO 2 naprawdę dobrze pasuje do tej lunety. W praktyce bardzo wygodna jest możliwość szybkiego ustawienia wiązki — szerzej na bliski podchód albo węższej na dalszą obserwację. Regulacja działa płynnie i bez siłowania się. Do tego przeniesione pokrętło ostrości dało mi możliwość założenia iluminatora z lewej strony. Tym samym obsługa lunety i iluminatora są bardzo wygodne.

Na 850 nm zestaw daje bardzo mocne doświetlenie i wyraźny obraz nawet na większych dystansach. 940 nm oczywiście będzie dyskretniejsze, ale zasięg spada — to żadna nowość. Natomiast przy Alpexie PRO różnica, choć zauważalna nie jest aż tak irytująca jak przy wcześniejszych modelach.

Powiększenie bazowe x4 jest rozsądnym kompromisem. Na zasiadce sprawdza się bardzo dobrze. Obraz pozostaje naturalny, a cyfrowy zoom do około x8–9 nadal daje sensowną szczegółowość. Później widać już typowe ograniczenia każdej cyfrowej optyki — obraz nadal jest większy, ale niekoniecznie dostajemy więcej detali. Tutaj można się czepić zakresu powiększenia. Wyjściowo mamy 4x, potem od razu x8 i dalej płynnie do x24.

Na plus bateria. W praktyce spokojnie wystarcza na kilka wyjść. Dodatkowe zasilanie daje jeszcze większy spokój i nie trzeba kontrolować poziomu energii co godzinę. Ja dla oszczędności wagi dodatkową baterię noszę w kieszeni, zawsze to kilkanaście gram mniej. Ale jak do tej pory nie było okazji bym musiał z niej korzystać. Wbudowana bateria działa naprawdę bardzo długo.

Kolejna rzeczą, która moim zdaniem działa lepiej niż w poprzednich modelach jest dalmierz laserowy, który mierzy dosłownie od stóp. Ten w połączeniu z kalkulatorem balistycznym robią naprawdę świetną robotę. Kalkulator balistyczny został poprawiony w stosunku do poprzedniej wersji o dodatkowe funkcje – czy one przeciętnej osobie polującej będą aż tak przydatne nie wiem.

Czy są minusy?

Jak w każdym sprzęcie — są.

Przy mocnym deszczu lub dużej wilgoci każdy cyfrowy noktowizor ma trudniejsze warunki i cudów nie będzie. Mgła oraz aerozol w powietrzu nadal potrafią mocno ograniczyć skuteczność IR. Ale to minus wszystkich noktowizorów.

Druga rzecz — x4 bazowego powiększenia nie każdy polubi przy bardzo bliskich obserwacjach. Na ambonie czy na otwartym polu jest świetnie. W ciasnym lesie niektórzy wolą nieco szersze pole widzenia.

Wydawało by się, że dodanie do nazwy PRO zobowiązuje i będziemy mieli najlepszą lunetę noktowizyjną ze stajni Hikmicro. Niestety PRO może nieco rozczarować się jakością obrazu. Alpex 4K ma obiektyw nieco jaśniejszy, ale mam wrażenie, że przy obserwacjach na większe odległości 4K sprawdza się nieco lepiej. Na filmiku wstawiłem ujęcia tego samego kozła jednym i drugim urządzeniem. Poza tym trudno się do czegoś poważniej przyczepić.

Za PRO przemawia ergonomia: umiejscowienie pokrętła ostrości i pokrętła powiększenia oraz waga. Sam obraz jest dość przyzwoity.

Podsumowując: HIKMICRO Alpex PRO A50PL z X‑Hog PRO 2.0 to bardzo udany, praktyczny zestaw. Nie próbuje być „rewolucją”, ale poprawia dokładnie te elementy, które w terenie mają znaczenie: wagę, ergonomię.

Jeżeli ktoś szuka noktowizora do realnego używania — zasiadka, podchód, obserwacja po zmroku — i chce mieć sprzęt wygodny, przewidywalny i skuteczny, to jest to zestaw zdecydowanie wart uwagi.

Szkoda, że nie jest to jakiś skok jak w przypadku pojawienia się 4K w porównaniu do wcześniejszego A50. Myślę, że użytkownicy 4K mogą spokojnie czekać na następną odsłonę ALPEXA. A ci co zamierzają już teraz kupić coś do nocnego polowania śmiało mogą rozważyć Alpexa Pro.

Dziękuję firmie KOLBA.pl, która użyczyła sprzęt do testów.

Zostaw odpowiedź

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.