Okulary polaryzacyjne

Niezbędna dla brodzących w rzekach, a niedoceniane przez łowiących na spławik. Nad wodą spędzam sporo czasu, a okulary nie tylko pomagają w widzeniu świata ale przede wszystkim chronią moje oczy. Najgorsze dla narządu wzroku jest oczywiście promieniowanie UV.

Pamiętam pewne ogłoszenie – sprzed wielu lat – jednego z uzdrowiskowych hoteli ze Szwajcarii. Choć może moja pamięć już nie taka i nie była to Szwajcaria, a może wcale nie chodziło o hotel i uzdrowisko. Mimo to pamiętam, że hotel ten szczycił się specjalną salą z kryształowymi szybami w oknach, które to przepuszczają promieniowanie UV, a te z kolei miało leczyć jakieś dolegliwości. Zwykłe szyby ponoć pochłaniały zbyt wiele tego  „szlachetnego” promieniowania. Oj spece od marketingu zawsze wiedzą co wcisnąć ludziom, by spowodować popyt.

Tu zacytuję fragment ze strony: http://www.yaacool-uroda.pl/index.php?article=2951

W 2010 roku niemiecka stacja telewizyjna ZDF przeprowadziła taki test, który wykazał, że tanie okulary przeciwsłoneczne mogą zapewnić taką samą ochronę UV jak drogie modele. Powołany przez stację ZDF ekspert, prof. Ralf Krüger z Beuth Hochschule w Berlinie, uzasadnił wynik testów tym, że na całym świecie dostępne są materiały o określonym standardzie i dlatego ochrona UV, jaką zapewniają okulary przeciwsłoneczne, jest zbliżona. Do podobnych wniosków doszedł niedawno także niemiecki magazyn Marktcheck, nadawany przez stację SWR.

Podsumuję tą część wyznaniem: kupując okulary nigdy nie kierowałem się ich ochroną w zakresie UV bo nie to dla mnie jest istotne. Na co więc zwracam uwagę przy wyborze okularów polaryzacyjnych. Wstyd się przyznać ale przede wszystkim cena jest głównym kryterium. Zawsze było mi szkoda wydać zbyt wiele pieniędzy na coś co zaraz zgubię lub porysuję. Pierwsze moje okulary to Jaxonowskie plastiki, które około 12 lat temu kosztowały dość sporo, były ciemne w odcieniu niebieskim – za ciemne i człowiek wyglądał w nich jak Bzyk z „Pszczółki Mai”. Jeszcze nie zdążyłem ich zgubić jak żona zrobiła mi prezent i kupiła prawie identyczne polary ale z plastikami w kolorze brązowym – te również były bardzo ciemne. Używałem ich kilka sezonów ale dość sporadycznie bo przydatne były tylko w słoneczne dni. Na dodatek były tak wielkie, że nie było do nich futerału więc nosiłem je w kieszeni kamizelki, a przez to strasznie się rysowały. Przekonany wtedy byłem, że dobre okulary muszą być drogie, bo przecież te moje tanie – chodź 14 lat temu wydanie 50 zł na okulary było sporą rozpustą – nie były wcale dobre.

Jedne z pierwszych okularów polaryzacyjnych jakie miałem

Jedne z pierwszych okularów polaryzacyjnych jakie miałem

Pewnego razu w Lidlu pojawiły się okulary polaryzacyjne, a że prócz wędkarstwem zajmuję się również fotografią to nie obca mi jest wiedza na temat polaryzacji. Sprawdziłem więc te lidlowskie i okazało się, że działają. Dzień wtedy był pochmurny więc po kilku przymiarkach wybrałem takie, w których mimo słabego światła widziałem dość dobrze, ba nawet lepiej niż bez – szkła były koloru żółto-bursztynowego,  który ocieplał to co widziałem, no i może nie koniecznie rozjaśniał, ale też niezbyt przyciemniał. Pomyślałem – będę miał okulary na niepogodę. Jeszcze tego samego dnia dokupiłem do nich etui, za które zapłaciłem 25 zł, więc o 5 zł więcej niż za same okulary ale dzięki temu polary te w dobrej kondycji wytrzymały wiele lat.

Używałem tych binokli prawie codziennie, świetnie sprawiały się podczas prowadzenia samochodu, a co ciekawe nawet w piękny dzień dobrze chroniły przed słońcem. Wybór żółto-bursztynowych szkieł był strzałem w dziesiątkę. Bez problemu mogłem ich używać brodząc nawet podczas pochmurnych dni, a i w bardzo słoneczne również się sprawdzały doskonale. Nawet wczesnym świtem dobrze likwidowały odblaski na wodzie dzięki czemu doskonale było widać dno. Również w słoneczne dni, kiedy łowiłem z łodzi likwidowały błyski pojawiające się na powierzchni wody, którą lekko marszczył wiatr. Tak samo obserwacja spławika jest o wiele bardziej komfortowa, brania można zobaczyć zdecydowanie szybciej. W zasadzie to wszystko tyczy się wszystkich okularów z polaryzacją, jak i to, że świt oglądany przez nie wydaje się bardziej ostry i wyraźniejszy, a kiedy są zabarwione na ciepły kolor to i milszy. Jedyny problem z tymi moimi bursztynami był taki, że żółte antenki spławików odpadały bo były słabo widoczne. Na szczęście w handlu są dość rzadkie. Nie było za to problemu z patrzeniem na czerwone i czarne końcówki spławików i to niezależnie od pogody. Niestety, któregoś wieczoru jak wracałem po wędkowaniu do samochodu wypadły mi z kieszeni i już nie miałem swoich ulubionych patrzałek. Długo szukałem okularów o podobnym kolorze szkieł ale ich nie znalazłem, a przynajmniej nie w rozsądnej cenie. Przecież nie wydam na okulary kilkuset złotych skoro te moje za 20 były też dobre.

Na serwisie aukcyjnym znalazłem dość tani komplet dwóch par marki Feniz – jedne żółte rozjaśniające, a drugie przyciemniane w odcieniu niebieskim. Tych ciemnych mogłem używać tylko i wyłącznie w słoneczne dni, a te rozjaśniające sprawdzały się tylko pod warunkiem, że nie było słońca. I o ile te ciemne faktycznie polaryzują światło, to te rozjaśniające niestety wcale, bądź w bardzo niewielkim stopniu.Jedne i drugie nie bardzo nadają się do brodzenia, a i podczas spławikowych łowów ich wykorzystanie jest ograniczone. No może poza naprawdę słonecznymi dniami bo wtedy lepiej mieć na nosie byle jakie okulary niż żadne. Na dodatek wykonane były strasznie kiepsko i czuć było dyskomfort na nosie. Ale czego oczekiwać od okularów za 50 zł – a w tej cenie kupiłem 2 pary wraz z futerałami, które w przeciwieństwie do samych patrzałek są dość solidne.

Tanie okulary, niestety tylko na bardzo słoneczne dni, na dodatek niezbyt wygodne

Tanie okulary, niestety tylko na bardzo słoneczne dni, na dodatek niezbyt wygodne

Okulary rozjaśniające – lepsze od nich są jasne polary

Okulary rozjaśniające – lepsze od nich są jasne polary

Któregoś dnia trafiłem w sklepie na okulary polaryzacyjne Jxona, które miały bursztynowe szkła, a na dodatek nie były zbyt drogie bo kosztowały około 35 zł. Pomyślałem, znów będę miał swoje ideały ale niestety to nie do końca było to co te lidlowskie. Kupiłem je i mam je do dziś. Okulary są całe plastikowe ale dobrze polaryzują, są w miarę wygodnie i sprawdzają się zarówno podczas brodzenia, jak i łowienia na spławik. Zabieram je zawsze ze sobą na każde łowy. Wadą jest to, że ich design jest typowo wędkarskie więc niezbyt nadają się do codziennego chodzenia. Nie minęło zbyt wiele czasu jak kupiłem swoje, kiedy mój znajomy trafił na fajne okulary firmy Mistrall z szkłami niezbyt ciemnymi w odcieniu wrzosowym. Wcześniej miał okazję wypróbować w różnych warunkach moje, i wiedział czego oczekiwać od okularów. Zapłacił wprawdzie za nie około 100 zł ale za to ma dobre i wygodne okulary. Również i ja miałem okazję wypróbowania ich w różnych warunkach. Są one wykonane nieco lepiej od Jaxonów, które mam i równie świetnie sprawują się podczas każdej pogody. Mimo, wydaje się, zimnego koloru, świat widziany przez nie jest ciepły i wyraźny.

Okulary Jaxona, lekkie, wygodne i mają miarę jasne „szkła” w kolorze bursztynowym

Okulary Jaxona, lekkie, wygodne i mają miarę jasne „szkła” w kolorze bursztynowym

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Okulary polaryzacyjne Mistrall, dość jasne

Okulary polaryzacyjne Mistrall, wyglądają na ciemne ale dobrze w nich widać nawet w pochmurny dzień

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Okulary to proste urządzenie – zakładasz na nos i działają. Nie będę tu polecał konkretnej marki czy modelu bo  oferta zmienia się to z sezonu na sezon. Przed zakupem radzę przymierzać je w pochmurny dzień. Ja polecam wam takie w kolorze bursztynowym. Z pewnością będziecie z nich zadowoleni.

Jeżeli ktoś nie wie jak sprawdzić polaryzację to wystarczy popatrzeć przez nie na wyświetlacz telefonu komórkowego, kiedy zaczniemy go obracać  to w pewnym momencie ekran powinien się przyciemnić, a w starych telefonach zniknie, tak samo znikają wyświetlacze kas i wag sklepowych. Można też wziąć dwie pary takich samych okularów i ustawić jedne przed drugimi. Kiedy przekręcimy pierwsze o 90 stopni w stosunku do drugich to powinny pochłonąć całkowicie światło. Polaryzacja pochłania od 1 do 1,5 UV, w idealnych warunkach powinna pochłonąć 50% – oczywiście nie jest to takie proste. Bo nie ma idealnych filtrów, bo fale świetlne rozchodzą się pod różnymi kątami. Zakładając jednak, że pochłonie tego światła około 50-60% to nie trzeba dodatkowo mocno przyciemniać szkieł by chroniły przed słońcem nawet tym mocnym. Dlatego ja wybieram okulary raczej jasne – jak na okulary przeciwsłoneczne – i takie też polecam.

W łowiectwie okulary mają ograniczone zastosowanie, choćby ze względu na to, że w lesie zazwyczaj jest zdecydowanie ciemniej. Ja jednak wielokrotnie do lasu zabierałem swoje binokle, i nie koniecznie kiedy mocno świeciło słońce. Okulary ułatwiają obserwację przyrody, poprawiają widoczność – zwłaszcza zieleń liści jest bardziej soczysta. Świat widziany przez takie polary jest bardziej wyraźny i kontrastowy. I dodatkowo chronią oczy przed gałęziami.

Dość solidne oprawki okularów firmy Mistrall

Dość solidne oprawki okularów firmy Mistrall

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Wygodne noski Jaxonów

Wygodne noski Jaxonów

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Moje okulary

Moje okulary

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Etui na okulary przedłuży im życie

Etui na okulary przedłuży im życie

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Obecnie nawet najtańsze okulary mają filt UV

Obecnie nawet najtańsze okulary mają filt UV

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Jak ktoś mnie zapyta jakie tanie i dobre okulary polaryzacyjne kupić, to odpowiem BURSZTYNOWE.

 

Komentarze do „Okulary polaryzacyjne

Dodaj komentarz