Skarpety termoaktywne

Chciałem ten wpis zrobić już dawno by inni mogli skorzystać na moim doświadczeniu. Może problem nie dotyczy zbyt wielu osób ale z pewnością jest dla niektórych dość uciążliwy, a innym te informacje może też się przydadzą. Są bowiem ludzie, którzy jak ja mają problem z noszeniem odzież ze sztucznych materiałów. Zawsze kiedy założyłem cokolwiek syntetycznego zaraz strasznie się pociłem, i odczuwałem zimno. Najgorzej było kiedy musiałem założyć  takie skarpety, o chybionych prezentach imieninowych w postaci syntetycznych koszul nie wspomnę. Dlatego moja garderoba to głównie bawełniane koszulki, bawełniane lub lniane koszule, skórzane buty i 100% bawełniane skarpety. Z tym ostatnim elementem zawsze był największy problem. Od 20 lat kupuję skarpety jednego producenta, być może inne też są dobre ale te co czasem kupowałem z domieszkami różnych włókien mi nie odpowiadały.

Oj wyszedł mi przydługi wstęp ale zależało mi na zaznaczeniu problemu. Ostatnio po wysłuchaniu od znajomych jakie to fajne skarpety sobie kupili na zimę postanowiłem, że i ja zaryzykuję i sprawdzę co to ta odzież termoaktywna, jak to się nosi, czy to jest warte swojej ceny. Po przeczytaniu kilku tekstów na różnych forach ruszyłem do sklepów w poszukiwaniu dobrych skarpet. Nie było łatwo bo choć w internecie jest tego sporo to w sklepach stacjonarnych nie było aż tak różowo. Trafiłem w końcu na taki w którym był nawet spory wybór. Po przeczytaniu kilku metek wybór padł na

Expansive Trekking X-line

Skład: 35% Merino Wool, 35% Poliacryl, 15% Coolmax, 12% Prolen siltex, 3% Lycra.

Celowo podaję skład tych skarpet, a zaraz napiszę też co to za składowe bo zauważyłem, że skarpety o takim samym lub bardzo zbliżonym składzie materiałowym potrafią kosztować od 20 pary zł do kilkudziesięciu. A płacić więcej tylko dlatego, że jedne nazwali Super Hiper, a inne tylko termoaktywne nie ma sensu. – czytajcie ludzie metki. Żeby nie kupować w ciemno należy choć trochę znać się na rzeczy. Z pewnością wiedza o włóknach przyda się przy zakupach.

Wełna Merino (merynosowa) – to wełna z owiec gatunku merynos, owiec górskich żyjących na terenach o ekstremalnie trudnych warunkach klimatycznych. Wełna ta nie drapie, jest delikatna, odporna na zapach, dobrze odprowadza wilgoć, ciepła, a kiedy jest mokra nie traci swoich właściwości cieplnych bo woda trzymana jest w środku włókna. Pisać o tej wełnie mógłbym jeszcze sporo, myślę jednak, że właściwości wełny wszystkim są dobrze znane, a w ty wypadku wystarczy jak podsumuję, iż jest to lepsza wełna od zwykłej. Jeszcze na koniec ciekawostka dla zwolenników ekologii – sama wełna jak najbardziej jest produktem w 100% ekologiczna ale zazwyczaj jest ona barwiona, a barwników naturalnych już nikt nie używa. Te które są produkowane nie mają nic wspólnego z ekologią.

Poliacryl – najbardziej powszechna tkanina, która może udawać wełnę, ma podobne właściwości ale jest mniej trwała, szybko się mechaci. Używany jest do produkcji, wszelkich tkanin, od firanek, poprzez ubrania, po dywany. Im tego mniej tym lepiej.

Coolmax – (za wikipedia.org) opracowane przez koncern DuPont nowoczesne włókno poliestrowe przeznaczone do produkcji odzieży termoaktywnej. Jest to również zarejestrowany znak towarowy tego koncernu. Jego głównym zadaniem jest zapewnianie dobrej wentylacji ciała i utrzymywanie suchej powierzchni skóry.

Prolen siltex – jest specjalnym mikrowłóknem polipropylenowym, wzbogaconym jonami srebra. Materiał ten jest wyjątkowo miękki, lekki, delikatny. Ma właściwości antybakteryjne i antyzapachowe. Dobrze odprowadza wilgoć od ciała i szybko schnie. Jony srebra ograniczają rozwój bakterii, redukują nieprzyjemny zapach.

Lycra –  (Elastan, Spandex) włókno syntetyczne, wprowadzenie tego włókna jako dodatku do materiałów zwiększa ich trwałość oraz komfort. Elastan nigdy nie występuje samodzielnie, a zawsze jako dodatek w materiale. Włókno to cechuje bardzo duża rozciągliwość nawet do 500%, po rozciągnięciu zawsze wraca do swojej pierwotnej struktury. Jest odporne na pot, tłuszcz, detergenty.

Aby świadomie kupować odzież termoaktywną dobrze jest znać właściwości poszczególnych włókien albo można wierzyć w zapewnienia na opakowaniu, że akurat produkt X jest lepszy od produktu Y choć w składzie są takie same.

Wróćmy do testowanych prze zemnie skarpet. Wybrałem takie z umiarkowaną ilością wełny by były bardziej oddychające niż ciepłe. Pierwszy raz założyłem je na zimowy (około -5stC) spacer z psem. Ubrałem je wraz z gumowcami  Demar – NEW TRAYK-S FUR wraz z wełnianą wkładką. O dziwo pierwszy kontakt skarpet ze skórą był pozytywny. Nie miałem odczucia dyskomfortu. Podczas spaceru przeszedłem około 4 km raczej wolnym tempem. Było mi ciepło ale nie gorąco, nogi nie były przegrzane. Powiem, że było dość przyjemnie. Po powrocie do domu i rozebraniu się nogi były suche, skarpety również, a wełniana wkładka butów z zewnątrz była mokra.  Kolejny raz postanowiłem, że założę je do półbutów i pójdę w nich do pracy, gdzie mamy dość ciepło 22-23 stC ale od wyłożonej płytkami podłogi zimą dość ciągnie. Na szczęście wziąłem sobie bawełniane skarpety na zmianę bo od samego początku czułem, że jest mi gorąco, mimo że w pracy siedzę. Po około godzinie męczarni zdjąłem te termoaktywne cudo. Nogi o dziwo miałem tylko lekko spocone, a same skarpety były suche. Całe szczęście, że przy okazji nie było czuć żadnych przykrych zapachów.

Kolejny raz miałem okazję założyć je na lutowe wędkowanie w Sanie. Najpierw skarpety Expansive Trekking X-line, potem skarpety frote, na koniec wodery z neoprenowymi skarpetami. Do tej pory ubierałem podobny zestaw z tą różnicą, że pierwsze zakładałem skarpety bawełniane i zawsze po skończonym wędkowaniu były one prawie całe mokre. A i zestaw z bawełną nie był najcieplejszy, bo po godzinnym staniu bez ruchu, w palce u nóg marzłem. Dopiero po dobrym rozchodzeniu ciepłota wracało. Kiedy założyłem te termoaktywne różnicy kolosalnej niby nie było, też po jakimś czasie zaczynałem marznąć w palce, no może trwało to nieco dłużej. Za to po całodniowym łowieniu stopy były suche, bez przykrych zapachów. Same skarpety też nie były wilgotne i nie śmierdziały. Co najlepsze to podczas łowienia kiedy zmarzłem w palce u nóg wystarczyło chwilę się poruszać i ciepło wracało, a to ogromny plus tych skarpet.

Kilka razy miałem okazję chodzić po lesie, za tropami zwierzyny, mając na nogach te skarpety i gumowce z wełnianymi wkładkami. Wprawdzie nie było sporych mrozów bo temperatury od około zera do kilku stopni więc nie mogę powiedzieć, że są to ciepłe skarpety, które nadają się na spore mrozy ale nie o to tu chodzi. Można przecież kupić takie, które mają w swoim składzie więcej wełny. Nie mogę też powiedzieć, że jest w nich zimno bo nigdy nie zmarzłem. Najważniejsze, że nigdy nie miałem spoconych stóp, a komfort noszenia jest naprawdę wysoki. Po całodniowy chodzeniu zarówno ze skarpet jak i ze stóp nie było czuć przykrych zapachów. Wychodzi na to, że jony srebra naprawdę działają i nie jest to marketingowy bełkot.

Ja przekonałem się do sztucznych włókien i mam nadzieję, że przekonałem również tych, którzy mają opory by nosić syntetyczne ubrania – no przynajmniej skarpetki i za moim przykładem zmienią swoje podejście, a wszystkim innym może przyda się ta garść podanych tu informacji. Po przeczytaniu tego wpisu może będzie wam łatwiej znaleźć odpowiedzieć na pytanie: jakie skarpetki termoaktywne wybrać, jakie skarpetki na polowanie lub na wędkarską wyprawę.

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.