Wobler Blagier firmy Dorado

Na woblery Dorado łowię już od ponad 10 lat i uważam, że są bardzo łowne. Z pewnością nie omieszkam opisać kilka moich ulubionych modeli – na pierwszy rzut idzie jednak Blagier, model stosunkowo młody bo powstał zaledwie kilka lat temu (dokładnie nie pamiętam ale około 2011 roku). Jak tylko zobaczyłem ten model po raz pierwszy to od razu mnie urzekły ze względu na kolory. Dostępny jest w kilku wariantach kolorystycznych: AL, BAL, BS, CK, FP, P, SB, TRS (to są skróty jakimi posługuje się producent) i są to chyba najładniej wymalowane woblery, a przynajmniej ja tak uważam. Przy czym musicie uwierzyć mi na słowo w naturze wyglądają o wiele lepiej niż na zdjęciach.

Twórcą tych woblerów, zresztą jak i wszystkich modeli Dorado jest Darek Małysz – znakomity wędkarz, czasem dziennikarz, dobrze znany wśród startujących w zawodach spinningowych. Darka mam przyjemność znać osobiście i wielokrotnie wspólnie łowiliśmy ryby. Nie raz widziałem z jaką pasją podchodzi do tego co robi. Najczęściej wyglądało to tak, że jechał gdzieś na ryby i okazało się, że żaden z dotychczasowych modeli, które ma, nie za bardzo mu podszedł na tą wodę, to po powrocie do domu siadał do kawałka balsy i strugał model, który powinien mu odpowiadać. Potem próby, kolory i produkcja. Nie będę rozpisywać się na temat samej procedury tworzenia woblerów, a skupię się na Blagierze, a ten model wybrałem też na początek dlatego, żeby nie posądzić mnie o nepotyzm, bo będzie kilka negatywów.

Darek często łowił ryby na roztoczańskich wodach, na niewielkich, lecz głębokich pstrągowych rzekach, gdzie bywają dość głębokie dołki. Niekiedy głębokość ta sięga nawet 2 metrów, zwłaszcza pod zwalonymi drzewami albo na ostrych zakrętach i głównie z myślą o takich wodach powstał ten model. Sam nie miałem okazji zbyt często łowić na Roztoczu ale wielokrotnie łowiłem tym woblerem na Sanie, Jasiołce, Wisłoku i Wisłoce. Model ten doskonale sprawdza się na tych rzekach, a im ta jest mniejsza tym lepiej się nim łowi. Wobler ten jest bardzo podobny do modelu Invader 4 cm, który produkowany jest od początku istnienia firmy Dorado i pewnie znany jest wielu wędkarzom. Blagier jest nieco cięższy od pływającego Invadera 4 cm, który waży 2,2 g, a Blagier 3.5 g. Dzięki temu łatwiej i lepiej można nim rzucać. Jednak największą zaletą tego woblera jest to, że bardzo szybko, prawie pionowo nurkuje i to dość głęboko. Producent na swojej stronie podaje, że wystarczy kilka obrotów korbką i schodzi na 2 metry – oj trochę w tym przesady bo owszem może tak być ale nie wszędzie. Jeżeli łowi się tym woblerem na małej rzece to rzuty zazwyczaj nie są dalekie, jak do tego dojdzie silny prąd wody, który napina żyłkę to wobler nie ma szans zanurkować aż tak głęboko. Na szczęście tam gdzie jest głęboko zazwyczaj uciąg wody nie jest aż tak silny. Z doświadczenia wiem, że ten wobler prawie zawsze dociera do dana jeżeli głębokość nie przekracza 1 metra, co objawia się mocno wyczuwalnym stukaniem o nie. Do dwóch metrów można go sprowadzić ale raczej na większej rzece, jak np. San gdzie rzuty są długie, a wobler posyłamy w długą brzanową rynnę. Właśnie chyba trochę mimochodem udało się Darkowi stworzyć dokonały wobler na te ryby. Można nim rzucić bardzo daleko, co nie jest bez znaczenia, kiedy przed nami jest głęboka woda, a przynętę trzeba posłać na drugą krawędź sporej rynny. Świetnie pracuje przy dnie, a jego długi ster skuteczne chroni przed czepianiem się kotwic o podwodne przeszkody.

Kiedy zacząłem łowić Blagierem na małych rzekach to odkryłem, że na moich miejscówkach prócz kleni, które wcześniej często łowiłem na inne woblerki, są również pstrągi i brzany. Pamiętam jak na jednej mojej tajnej – więc nie napiszę gdzie –  miejscówce pierwszy raz łowiłem tym woblerkiem. Tego dnia prócz kilku kleni, które zazwyczaj tam miałem, złowiłem również piękne okonie i brzanę, co do tej ostatniej to mogę napisać, że pewnie był to przypadek bo już nigdy więcej w tym miejscu nie miałem tej ryby ale okoni wcześniej tam nie łowiłem, a odkąd zacząłem używać blagiera to regularnie meldowały się na mojej wędce.

Przynęta ta doskonale nadaje się na każdą wodę, bo nawet na płytszej wystarczy unieść kij do góry by nie schodził zbyt głęboko. A jego konstrukcja chroni przed zaczepami. Kiedy zabieram nastoletniego syna na ryby, to zazwyczaj zakładam mu na wędkę tego woblera, bo łatwo mu nim rzucić, i nie woła mnie co chwilę – Tata, mam zaczep pomóż mi! Na dodatek, łowi na niego regularnie, a to jest najważniejsze. Latem często z synem jeździmy na Solinę i tam też Blagier sprawdza się znakomicie. Może nie zawsze jest aż tak skuteczny – na okonie, jak gumy, ale jak ktoś nie ma doświadczenia lub nie lubi łowić na paprochy to nie widzę lepszej przynęty, a czasem jest wręcz niezastąpiona. Kiedyś okonie nie chciały brać na krawędzi roślinności więc łowienie z opadu na gumki nie przynosiło rezultatów ale kiedy przeprowadziło się wabik nad gęstym zielonym dywanem z Rogatka to atakowały jak oszalałe. Łowiąc na gumę, ta często wpadała w zaczepy, na szybko prowadzoną okonie nie brały. Blagier okazał się wtedy doskonały, nurkował na tyle głęboko by znaleźć się nad samą roślinnością, pracował mocno i wyciągał okonie chowające się w niej.

Choć wobler sprawdza się w prawie każdych warunkach, to dla mnie jest to nr jeden na małe rzeki. Uwielbiam łowić nim pstrągi, okonie, klenie, a czasem brzany – te ostatnie tylko dlatego czasem, że jakoś do fajnych miejscówek brzanowych mam trochę za daleko ale jak już się tam znajdę to blagier pierwszy zawisa na agrafce. Pewnie jeszcze długo mógłbym chwalić ten model ale tylko dlatego, że na to zasługuje.

Wspomniałem jednak, że nie jest on pozbawiony wad i muszę na koniec dodać, kolokwialnym językiem co mnie wk… w tym modelu. Pisałem już tu jak jego długi ster chroni przed zaczepami, jak puka o dno i tak jest, z czasem jednak pewnie przez dość spore obciążenie potrafi się odkleić, na szczęście nie wypada. Wyobraźcie sobie, że przez godzinę na dany model i kolor biorą świetnie ryby, po czym ster się dokleja, a wobler przestaje prawidłowo pracować i wykłada się na boki lub robi bączki, a nie mam przy sobie kleju (do klejenia sterów używam cyjanopanu, to wszelkie kleje typu kropelka, minutka,,,) i po łowieniu. Czasem kiedy wobler utkwi w zaczepie, przy mocnym podciągnięciu przestawia mu się drut, do którego przypina się agrafkę, wtedy wobler również nie trzyma pionu. Po wklejeniu steru lub po odgięciu drutu trzeba wobler ustawić, a w przypadku modeli, które mają oczko wychodzące przez ster jest to wyjątkowo uciążliwe. Strasznie mnie irytuje, jak zamiast łowić ryby muszę męczyć się z ustawianiem woblera, a choć na Dorado łowię wiele lat to z tym modelem mam problem. Jest jeszcze jeden model, z którym mam jeszcze większe problemy ale jest niezastąpiony na Sanowe pstrągi, może kiedyś też go tu opiszę. Do Blagierów proponuję zaopatrzyć się klej i małe obcążki, bo mimo czasem pojawiających się problemów, jest to naprawdę dobry i łowny wobler.

Osobnym tematem jest kolorystyka woblerów, gdzieś na początku wspomniałem, że model ten jest malowany na kilka kolorów. Celowo jednak nie rozpisuję się o nich bo to raczej my wędkarze kierujemy się detalami. Fajnie jest mieć łowny i na dodatek ładny wobler ale czy ryby to doceniają. Spróbujcie szybko pomachać sobie przed oczami woblerem i zobaczcie, czy możecie policzyć kropki albo zobaczyć szczegóły. Myślę, że ryby też nie widzą tych szczegółów ale jakoś tak jest, że czasem ryby biorą na ten kolor, a nie na inny. Niżej zamieszczam kilka zdjęć, a wszystkie kolory można zobaczyć na stronie producenta: www.doradotriada.pl

Komentarz do „Wobler Blagier firmy Dorado

Dodaj komentarz