Żyłka Robinson Supercup – 50m

Napisałem już o tanim dobrym bacie to i za ciosem napiszę o bardzo fajnej żyłce Robinsona, której używam do robienia zestawów spławikowych.

żyłka Robinson Supercup

Zanim zacząłem bardziej wyczynowo zajmować się spławikiem, moją ulubioną metodą łowienia był spinning. Kupując żyłkę kierowałem się głównie jej świeżością. Wynikało to z faktu, że na początku mojej zabawy z wędką, zakupy robiłem na bazarach. Żyłki były przechowywane w kiepskich warunkach, często wystawione na bezpośrednie działanie słońca. Potem w sklepach wcale nie było lepiej – zazwyczaj klienci sklepów wędkarskich wybierali tańszy towar, a te niby lepsze, a zarazem i droższe zalegały na półkach po kilka lat. Stara żyłka niestety jest gorsza od kiepskiej ale świeżej. Kilka razy dałem się naciągnąć sprzedawcom i zakupiłem takie zleżałe super żyłki. Jeden raz utkwił mi mocno w pamięci gdyż wyrzuciłem ją już po jednym wypadzie na ryby. Kupiłem polecaną przez sprzedawcę tą super żyłkę, która kosztowała około 3 razy więcej od tych popularnych. Miała być dobra, a już po kilku rzutach okazała się totalną klapą. Zrobiła się jakby przeciągnął ją ktoś po papierze ściernym, skręcała się i rwała nie koniecznie na węźle. Od tamtego czasu zacząłem, jak większość ludzi, kupować te najtańsze – byle by tylko były świeże. W takiej błogiej nieświadomości rynku wytrwałem do czasów kiedy zaczęła się moja przygoda ze spławikiem wyczynowym – może ten dodatek wyczynowy to lekka przesada ale nie znajduję lepszego słowa. Dostałem wtedy od znajomego baty dla dzieci i trochę gotowych zestawów oraz kilka napoczętych szpulek zawodniczych żyłek. Kiedy te mi się skończyły musiałem kupić coś nowego. W sklepach wybór był bardzo duży, z tym że większość żyłek kosztowała dość sporo. Trafiłem wtedy na tego Robinsona, który był w miarę tani – w zasadzie najtańszy ze wszystkich, na dodatek na opakowaniu średnica podana była z dokładnością do tysięcznej milimetra. Pomyślałem, skoro firma nie boi się podawać tak dokładnego parametru to pewnie strasznie nie przekłamują i oczywiście kupiłem kilka szpulek od 0,147 do 0,071.

żyłka Robinson Supercup

Na początku moje zestawy robiłem z żyłki głównej 14-stki. Ta jednak okazała się przesadnie mocna i z wyjazdu na wyjazd zmniejszałem średnicę aż w końcu doszedłem do 0,095 na główną i 0,071 na przypony. Tak cienka jednak słabo nadawało się do łowienia przez moje dzieci. Żyłka plątała się im przy zarzucaniu, a byle zaczep kończył się zerwaniem przyponu. Zrezygnowałem więc z tak delikatnego łowienia i stanęło na 0,115 lub 0,128 (w zależności co było dostępne w sklepie) na główną i 0,095 na przypony. Uważam, że są to optymalne średnice do łowienia na bata, być może te cieńsze lepiej by się sprawiały przy tyczce.

żyłka Robinson Supercup

Sama żyłka niezależnie od średnicy jest bardzo dobra. Nie ma tendencji do pamięci – nawet po kilku sezonach na drabince nie odkształca się, a po założeniu na wędkę prostuje się należycie, jest mało rozciągliwa. Również przypony są jak należy, poza wyjątkami, kiedy podczas wiązania haczyka popełnię błąd i zrobi mi się spiralka. Żyłka 0,095 ma deklarowaną wytrzymałość prawie 1,5 kg – i taka pewnie faktycznie jest, a przynajmniej nie miałem problemu z wyholowaniem ryb o zbliżonej, a nawet większej wadze. W internecie przeczytałem, że trzyma średnicę na całej długości – podziwiam ludzi, którzy potrafią w palcach stwierdzić taką rzecz. Dla mnie większość żyłek nawet tych tanich trzyma średnicę, właściwie to jeszcze nie trafiłem na żyłkę, która by jej nie trzymała przy oględzinach organoleptycznych. Urządzeń specjalistycznych do pomiaru średnicy nie posiadam, zwłaszcza że mikrometr może nieco zgniatać żyłkę więc nie podejmę się stwierdzenia, iż jest ona jednakowa na całej średnicy.

Producent na opakowaniu podaje kilka marketingowych haseł ale pierwsze co się rzuca w oczy to, że poliamid powleczony jest fluorocarbonem i faktycznie wystarczy ją dotknąć by stwierdzić, że coś jest na rzeczy. Jeszcze kilka haseł typu; super czuła,  wyjątkowo przeźroczysta, przodująca w wytrzymałości… to chyba napisali tylko po to by coś znalazło się na opakowaniu, by zasugerować, że to profesjonalny produkt. Co by nie pisali żyłka ta nie odstaje znacząco od średniej klasy żyłek zawodniczych o podobnej średnicy, które często kosztują 2 lub 3 razy więcej. Jeżeli więc nie ma ktoś zamiaru łowić naprawdę delikatnie z przyponami o średnicy pajęczej nici przy użyciu amortyzatora, to nie ma co się porywać na te drogie super zawodnicze. Do łowienia pełnym zestawem w zupełności wystarczy Robinson Supercub i to nie koniecznie ten najcieńszy.

Niedawno namówiłem znajomego by jego sześcioletni syn zaczął startować w zawodach. Zapytany jaką żyłkę kupić bez wahania odpowiedziałem: Robinson Supercub w cenie około 10 zł za 50 metrów. Zapomniałem przy tym dodać, żeby nie przesadzał ze średnicą i kupił jako główną 14-stkę, a na przypony 13-stkę. Już na pierwszym treningowym łowieniu przekonał się, że przesadził gdyż jego syn nie mógł zerwać przyponu kiedy miał zaczep.

Szkoda tylko, że nie jest ona sprzedawana w dłuższych odcinkach bo z chęcią wypróbował bym ją w spinningu.

Parametry żyłki Robinson Supercup:

0,071 mm 0,82 kg
0,095 mm 1,43 kg
0,115 mm 1,84 kg
0,128 mm 2,30 kg
0,147 mm 2,89 kg
0,172 mm 4,29 kg
0,190 mm 5,14 kg
0,218 mm 6,38 kg

Dodaj komentarz